GMINNA I POWIATOWA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W RZECZNIOWIE

poniedziałek, 30 marca 2026

2 - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

tyle razy myślałeś że wyjedziesz stąd

nie wracając jak wielu

to twoje i ich święte prawo mówiłeś

zresztą cóż cię tu trzyma jeśli nie konieczność


lekkość świtu obietnice poranka

młodość świata o zbyt wczesnej porze

czasem niskie spiętrzenia chmur

nad głową ich czuła przysłona

pozwalały widzieć twój zamiar

na moment w całej ostrości


wystarczyło zamknąć za sobą

skrzypiące drzwi od sieni

i schować w mankietach koszuli

zbyt kanciaste dłonie

a niezgrabne maniery

przyczesać jak niesforny kosmyk


o naiwności granicząca z cudem

o sztuczny kogucie przystrojony barwnie

w nie swoje piórka przed tobą były jeszcze

ciemne noce by zrozumieć istotę rzeczy




sobota, 21 marca 2026

1 - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

zaledwie meble zasłonięto pokrowcem

i nowożeńcy rzekli za progiem: Valete!

ledwie kareta wjechała w gościniec

kołami pisząc znaki pożegnalne

a już od wiosek pól rzek i lasów

wiatr jak opętany zaczął siejbę strachu


choć nie wiedzieć czemu wszak zarządca mienia

pełni nadzór solennie i jego raporty

to wzór buchalterii istne poematy

zboże urodzajne wciąż tu daje ziemia

stawy dworskie ryb pełne zapełnione gumna

i chłopi grosz ostatni w karczmach przepijają


tylko wiek dziewiętnasty krwawi z wschodniej strony

więc chmurą zbyt czarną horyzont przysłonił

z niej prosty lud wierzy kolos się wyłoni

co nad ziemskie dobra wzniesie swoje ramię

z zaciśniętą w pięść mocno chłopską twardą dłonią



wtorek, 10 lutego 2026

uśmiech - Majka Sotowicz

 Wiersz ze zbioru: Słowa jak motyle

 Uśmiech nie kwaśny

i nie przejrzały

- opis uśmiechu doskonały

nawet ich zapach

przywołał w pamięci

czyżby całować jej usta go nęci? 

 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

młyn Stefana Lipca - Waldemar Balcerowski

Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje 

 zanim z powodu mgły

stanie się wprost n i e d o r z e c z n y

i noc swą magiczną sztuczką

uczyni go niewidzialnym

patrzy na świat dwoma rzędami okien

 

milczenie mu nie przystoi

nie przydaje splendoru

jakby ktoś zakrztusił się rybią ością

i nie mógł wydobyć głosu

 

gdzie te czasy gdy przed nim

hurkoczącym monstrum

przyśpieszały co płochliwsze koni

 

gdy znaczył bielą wozy konie i ludzi

w tym uniform młynarza

jowialnego pana o donośnym śmiechu

pogromcy demona strachu

 

bo też znaleźć się w jego rozedrganym

świszczącym wnętrzu pośród

hałasu mlewników i klekoczących pasów

czyż to dla dziecka nie był akt

niepojętej odwagi

 

teraz młyn milczy

choć nie rzekł ostatniego słowa

dusza z niego nie uszła t r w a

w kamiennych murach

 

 

piątek, 2 stycznia 2026

Dla Drożdżów - Wanda Chodorowska

Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane 

 Boże Narodzenie to dla mnie:

Zima, choinka i mróż,

Miły nastrój, herbatka i już.

Przy stole wszyscy:

Moi najbliżsi i Drożdże,

Choć Święty Mikołaj

Przydałby się także.

 

Mimo, że się guzdrze,

To jednak przynosi

Wesołe dwiazdeczki

Dla drogiego Sławka,

Kochanej Janeczki.

 

Z malowanych sani

Jak złote dukaty

Wyciąga podarki,

Dla Władka i Hani.

Dla młodych Drożdżaków

Wyciągnie z plecaków

Los długiego zycia

Od Gdańska po Kraków.

 

Święty Mikołaju!

Jeszcze na ostatek

Daj wszystkim opłatek,

A nawet do tego,

Skoroś miły taki,

To daj każdemu

Ode mnie buziaki!

 

Warszawa, 24.12.2000

 

 

 

czwartek, 18 grudnia 2025

Święta - Sławomir Węgrzecki

Czuć..czuć że idą Święta

już choinka ogarnięta

prasowanie i porządki

z kurzu wycierane kątki..

Pachną śledzie peklowane

wędlin stosy układane

a niedługo piekarniki

wypełnią pyszne serniki..

Ładnie brzmią nam dziś kolędy

miło, ciepło bywa wszędy

bo Pan Jezus się urodzi

by ocalić świat..osłodzić..

Więc się cieszmy moi mili

nie urońmy szczęsnej chwili

nie słuchajmy polityków

jedzmy, pijmy i...po krzyku

czwartek, 4 grudnia 2025

misterium - Waldemar Balcerowski

  Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje

mąka pachniała polem i słońcem

wiatrem dojrzałym zbożem

 

matki zanurzywszy dłonie

odczytywały z niej tajemnice pogody

ślady suchej lub deszczowej wiosny

 

potem na bukowych stolnicach

usypywały biały krater

i kiedy sen ogarniał domowników

z mis i brytfanek wylewało się

drożdżowe cisto

 

wtedy ojcowie zaglądali do gardeł pieców

dotykali żywej tkanki ognia

który dopełniał to misterium

 

 

czwartek, 27 listopada 2025

Dla Żelazków - Wanda Chodorowska

 Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane

 

Święty Mikołaju!!!

wciąż myślę i myślę i nie bardzo wierzę,

Że dasz sobie radę na swym reniferze,

Przyjechać z fińskiego, twego Roveniami,

Aż, tu do Szczecina, zwykłymi saniami.

 

 Chyba ja się zwrócę do Mikołaja z nieba,

Żeby przywiózł wszystkim, co komu potrzeba.

Tam, pewnie działają już elektronicznie

I mogą przysyłać  pocztę błyskawicznie:

Gwiazdeczkę dla Marty!

Gwiazdeczkę dla Uli!

Samochód Kaziowi!

Słoneczko dla Oli!

 

Dla Piotrusia pochwał złocistą koronę!

Perłami wystroją kochaną Iwonę!

Nie zapomną chyba o moim "tancorze",

Któremu zostawią tonę złota w worze.

Święty Mikołaju! Skoroś miły taki

Przyjedź do Żelazków i zostaw ode mnie

dużo, dużo uścisków i gorące buziaki!!

 

         Warszawa, 2000.12.24

 

 

wtorek, 4 listopada 2025

jubileusz - Waldemar Balcerowski

Wiersz z książki: Rzeczniowskie notacje

 łach ten który całkiem nieźle

 przypomina koszulę

czerwony w czarne paski

wczoraj obchodził swój cichy jubileusz

 

od życzliwego kolegi odkupiony

za resztę stypendium

pasował wręcz idealni

do studenckich analiz Stendhala

 

podczas politycznych mityngów

gdzie łączył się bratnio z tysiącem

innych koszul

łoptał prawie jak sztandar

 

był honorowym krwiodawcą

co tydzień w balii opalizujących mydlin

skazany na upust strużki farby

 

dziś gdy przetarty kołnierzyk

strzępi się jak stracone złudzenia

nie wiem czy bezużyteczny łach

powinienem jeszcze szanować

 

piątek, 31 października 2025

Cisza - Sławomir Węgrzecki

Odpoczywasz droga babuniu

u Pana Boga w ogrodzie

a my.. choć tyle to lat

wspominamy Ciebie jak co dzień

Jak przez te wszystkie lata

woziłem Cię ze Szczecina

a Ty mnie zawsze z miłością

traktowałaś jak swego syna

Ileż mi przestróg na życie

a ile dobrych rad udzieliłaś

gdy coś nabroiłem zbeształaś

częściej z tkliwością tuliłaś

Odpoczywaj w spokoju

spracowana, święta kobieto

pamiętać Cię zawsze będziemy

albo pochłonie nas piekło...

Pamięci babci Anieli...