GMINNA I POWIATOWA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W RZECZNIOWIE
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waldemar Balcerowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waldemar Balcerowski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2026

Misja - Waldemar Balcerowski

Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

Dziadek Jan był w szpitalu. Mama, jego najstarsza córka,

miała trudną do spełnienia misję. Jechała za Nową Słupię,

lecz dla niej, wówczas, niemal na koniec świata.

W torebce trzymała butelkę z mętnym jak wyrok moczem,

liczne pytania tłukły się w jej głowie.

Czy zastanie znachora? Czy wysłucha jej pomimo tłumu,

który będzie oblegał podwórze i mały, drewniany domek?

Czy, wreszcie, wróci do domu z wieścią, od której można skamienieć?

Ta, ten nieznany jegomość nosił już w sobie zapowiedź jutra.

Tylko, kto powie, jaką?



 

poniedziałek, 6 lipca 2026

Babciowe - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

Nie pamiętam moich dziadków i babć.

Jedynie dziadek Jan przechadza się wzdłuż wysokich śliw,

coś mi mówiąc na tle jesiennego słońca.

I szybko znika, bo przez ułamek sekundy stoją nad jego grobem.

Nade mną żałobne twarze krewnych, którzy milczą.

Pamiętam jednak babcię Mariannę, sąsiadkę,

mieszkającą jak ja w drewnianym domu obok.

Lubiła do nas przychodzić i siadać przy ciepłym piecu.

Dziś sobie myślę, że oprócz ziemskiej pamięci

powinna otrzymać w niebie bardzo wysokie babciowe.




poniedziałek, 8 czerwca 2026

Ziemniaki w mundurkach - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

Ziemniaki w mundurkach, dotowane w skórce,

to był jadłospis hodowanych zwierząt.

Nim z dodatkiem serwatki i śruty owsianej

trafiały do ich ryjków, pysków, mord czy też dziobów,

a następnie, już przetrawione, jak zbyteczny balast

były zsyłane na miękką podściółkę -

czekał na nich prysznic w przepastnym korycie.

Gable, sprawne ręce - te już wiedziały,

co robić mają z niesforną gromadą,

która nigdy sama nie weszła do wody.



poniedziałek, 4 maja 2026

Następstwo epok - Waldemar Balcerowski

Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe


Najpierw były żeliwne sagany i ocynkowane kotły.

Stawiało się je w drugiej kuchni, na płycie cez fajer.

Potem nastały parniki, rozwłóczące zapach

tlącego się drewna i węgla.

Jeszcze później pojawił się ich nowoczesny kuzyn-

elektryczny parnik. Ojciec, by zaoszczędzić na prądzie,

nastawiał jego zawartość na późną godzinę nocną.

Wszystko szło ku lepszemu, ale wystarczył dwudziesty

stopień zasilania, przepalony bezpiecznik, by znowu

wrócić do poprzednich epok.


środa, 22 kwietnia 2026

Dom dziadka - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

w tym domu wszystko było już stare koślawe i przygarbione

jak starzec pochylone czasem

żyjące doprawdy jakimś cudem


jeszcze z sosnowych belek nie wywietrzał całkiem zapach

żywicznego lasu jeszcze dach kryty strzechą

choć omszały i potargany od wiatru

chronił siebie tylko wiadomym sposobem

z lękiem patrzących w górę domowników

jeszcze olbrzymie głazy granitowe znaczyły

jak dawniej cztery strony świata

i ganek z kolumienkami sień szeroka chłodna

wiodły przychodzących do tutejszej drogi

ale już cień gruszy ulęgałki mężniał i wyrastał

nad szczyt dachu i gniótł go do ziemi

już jesiony w rozwarte ręce chwytały

odłamki nieba kradnąc światło i błękit

ale już nie te drzewa niebo i pola

których kiedyś był dopełnieniem

stanowiły nowy krajobraz nie był

już częścią tamtej natury bezpowrotnie

wygnanej z raju eternitu



wtorek, 7 kwietnia 2026

3 - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

Krępianka rzeka w czasach dawnych

nieoszczędna w wodę i rozlewna

z tej racji przyozdobiona na złoto kaczeńcami


niegdyś dość obficie zasilana toksyną

z geesowskiej piekarni wytwórni oranżady i eskaeru

stąd i chętnie porastała jej brzegi pałka wodna


nad wodą unosiła się czasem

dziwnie nieokreślona woń - ni to nieświeżej ryby

ni to lipcowego wychodka

ale niejeden wyrostek ryzykując wizytą u skórnego

pluskał się w jej toni i zażywał błotnych kąpieli


w letnie upały wszystkie stworzenia

ciągnęły do koryta rzeki

dwu- czteronożne dwuramienne dwuskrzydłe

ssące gryzące i plujące


był to prawdziwie rajski koncert w dolinie rzecznej

podczas którego ryczenie krów rżenie koni i gęganie gęsi

kwakanie kaczek łączyło się z ludzkim wołaniem i rozmową


poniedziałek, 30 marca 2026

2 - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

tyle razy myślałeś że wyjedziesz stąd

nie wracając jak wielu

to twoje i ich święte prawo mówiłeś

zresztą cóż cię tu trzyma jeśli nie konieczność


lekkość świtu obietnice poranka

młodość świata o zbyt wczesnej porze

czasem niskie spiętrzenia chmur

nad głową ich czuła przysłona

pozwalały widzieć twój zamiar

na moment w całej ostrości


wystarczyło zamknąć za sobą

skrzypiące drzwi od sieni

i schować w mankietach koszuli

zbyt kanciaste dłonie

a niezgrabne maniery

przyczesać jak niesforny kosmyk


o naiwności granicząca z cudem

o sztuczny kogucie przystrojony barwnie

w nie swoje piórka przed tobą były jeszcze

ciemne noce by zrozumieć istotę rzeczy




sobota, 21 marca 2026

1 - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Dni stare, dni nowe

zaledwie meble zasłonięto pokrowcem

i nowożeńcy rzekli za progiem: Valete!

ledwie kareta wjechała w gościniec

kołami pisząc znaki pożegnalne

a już od wiosek pól rzek i lasów

wiatr jak opętany zaczął siejbę strachu


choć nie wiedzieć czemu wszak zarządca mienia

pełni nadzór solennie i jego raporty

to wzór buchalterii istne poematy

zboże urodzajne wciąż tu daje ziemia

stawy dworskie ryb pełne zapełnione gumna

i chłopi grosz ostatni w karczmach przepijają


tylko wiek dziewiętnasty krwawi z wschodniej strony

więc chmurą zbyt czarną horyzont przysłonił

z niej prosty lud wierzy kolos się wyłoni

co nad ziemskie dobra wzniesie swoje ramię

z zaciśniętą w pięść mocno chłopską twardą dłonią



poniedziałek, 19 stycznia 2026

młyn Stefana Lipca - Waldemar Balcerowski

Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje 

 zanim z powodu mgły

stanie się wprost n i e d o r z e c z n y

i noc swą magiczną sztuczką

uczyni go niewidzialnym

patrzy na świat dwoma rzędami okien

 

milczenie mu nie przystoi

nie przydaje splendoru

jakby ktoś zakrztusił się rybią ością

i nie mógł wydobyć głosu

 

gdzie te czasy gdy przed nim

hurkoczącym monstrum

przyśpieszały co płochliwsze koni

 

gdy znaczył bielą wozy konie i ludzi

w tym uniform młynarza

jowialnego pana o donośnym śmiechu

pogromcy demona strachu

 

bo też znaleźć się w jego rozedrganym

świszczącym wnętrzu pośród

hałasu mlewników i klekoczących pasów

czyż to dla dziecka nie był akt

niepojętej odwagi

 

teraz młyn milczy

choć nie rzekł ostatniego słowa

dusza z niego nie uszła t r w a

w kamiennych murach

 

 

czwartek, 4 grudnia 2025

misterium - Waldemar Balcerowski

  Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje

mąka pachniała polem i słońcem

wiatrem dojrzałym zbożem

 

matki zanurzywszy dłonie

odczytywały z niej tajemnice pogody

ślady suchej lub deszczowej wiosny

 

potem na bukowych stolnicach

usypywały biały krater

i kiedy sen ogarniał domowników

z mis i brytfanek wylewało się

drożdżowe cisto

 

wtedy ojcowie zaglądali do gardeł pieców

dotykali żywej tkanki ognia

który dopełniał to misterium

 

 

wtorek, 4 listopada 2025

jubileusz - Waldemar Balcerowski

Wiersz z książki: Rzeczniowskie notacje

 łach ten który całkiem nieźle

 przypomina koszulę

czerwony w czarne paski

wczoraj obchodził swój cichy jubileusz

 

od życzliwego kolegi odkupiony

za resztę stypendium

pasował wręcz idealni

do studenckich analiz Stendhala

 

podczas politycznych mityngów

gdzie łączył się bratnio z tysiącem

innych koszul

łoptał prawie jak sztandar

 

był honorowym krwiodawcą

co tydzień w balii opalizujących mydlin

skazany na upust strużki farby

 

dziś gdy przetarty kołnierzyk

strzępi się jak stracone złudzenia

nie wiem czy bezużyteczny łach

powinienem jeszcze szanować

 

piątek, 19 września 2025

młyn i sztuka chodzenia - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje

 należałoby iść jak najciszej wręcz sunąć po drodze

jak tancerka mając na nogach ciężkie gumofilce

bo jeszcze się ocknie ze snu obudzi ten turkocący niegdyś stwór

a wtedy i koń by uciekł choć na pobliskie łąki

skaczą jedynie pasikoniki - zielone miniaturki koni

 

 

 

piątek, 22 sierpnia 2025

tym co wyjeżdżali za chlebem - Waldemar Balcerowski

  Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje

chlebie

z twojego powodu szukali obiecanej ziemi

wczesnym świtem i gdy kołatał nocny stróż

do bramy z wołaniem że już pora spać

 

wsiadali na wozy statki transoceaniczne

biorąc jak relikwie grudkę czarnej ziemi

łyk cierpkiego powietrza i twój prosty smak

 

odtąd byli krzykiem matek żon i dzieci

kiedy patrząc w niebo widziały na jawie

chybotliwy na wietrze biały żagiel snów

 

 

 

 

piątek, 18 lipca 2025

ziemia trudnego spokoju - Waldemar Balcerowski

 Wiersz z tomu: Rzeczniowskie notacje

tu równinnie płasko jak po stole

że równiej – myślisz – bardziej prosto spokojniej

być już nigdzie nie może

 

ale im równiej tym częściej źdźbło trawy

staje się roztrzaskanym drzewem

i wiatr zbiera coraz większą burzę

na tej ziemi niegłaskanej przez los

 

więc ci z jednostajnych równin

których pofałdowane życie

to pasmo niekończących się urwisk

tęsknią do łagodnie wyżłobionych dolin

do cichych i przyjaznych nizin

 

wyglądają jak kamień rwącej rzeki

popękani z oszlifowaną przez piach

i wodę krawędzią własnej dumy

 

długo nie są gotowi aby dla siebie od nowa

odczytać pismo łąk i lasów

by spojrzeć ufniej w światło

pulsujące nad ziemią trudnego spokoju

 

czwartek, 8 maja 2025

nad obrazem Jadwigi Walker - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje 

 znajomym wspaniałym Bibliotekarzom

wieś czytała


rzeczywistość wypełniała ramy obrazu

jak jasne wnętrza

wynajętych pokoi


drewniane półki

pełne zaczytanych książek

róże swojskiej wilgoci

kwitnące na powierzchni stron

niosły intensywny zapach jutra


za oknem czytelni

rżały mechaniczne konie

a słup energetyczny ten współczesny Don Kichot

toczył bitwę z mrokiem


 

 

piątek, 21 lutego 2025

szkic wieczorny - Waldemar Balcerowski

Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

 o zmierzchu bogowie pracy

zmierzają ku polnym trakom


już krew płynąca w głębi ziemi

łączy się z chłodem nocy

więc jadą wozami w mgielnym korowodzie


ich ciała silne za młodu

łopoczą na lekkim wietrze

ich twarze jak wykute w brązie


i tylko spierzchnięte ręce

szukają okruchów chleba

w kieszeniach drelichowej kurtki



piątek, 18 października 2024

rzeczniowski park - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

 ten park do czasu wypełniał dobrze swą posługę

w dolinie rzecznej po obu stronach wody


jak nikt rozumiał nasze osobne ścieżki

nagłe podrygi gniewu i dzikie radosne tańce


znał dziecięce sekrety powierzone jedynie pniom

klonowym liściom i wierzbowym witkom


butna młodość znaczyła czasem w nim ślady

gdy umykała przed nazbyt dorosłym światem


zanim stał się królestwem wron

zrzucających na nas memento

wznosił ręce ku chmurom i wyrastał z tego co ziemskie


wtorek, 23 lipca 2024

pytanie - Waldemar Balcerowski

  Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

 komary a po cóż one są?


żeby przypominać o wodzie stojącej

w mokradłach i czarcich rowach

o rzece kiedyś rechoczącej od żab zielonych

a teraz cichej uśpionej jak wieś

o ostrych jak miecz trawach

i legionach pokrzyw wrastających

w najtwardszy kamień


żeby lgnęły do naszych oczu

gdy stoimy pod ciężką od owoców jabłonią

i sądzimy przez chwilę że oto poznamy więcej



 

 

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Jak ułożyć się z domowym pająkiem? - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

Pająk, w przeciwieństwie do ludzi, nie lubi miotły.

A przecież kiedy snuje nić, wpisuje się w porządek świata

tak, jak postrzegają go ludzie. I kiedy przygotuje swój stół

do uczty w rogu pokoju, za firanką, dba o ład w domu

bardziej niż myśli. Bez jego lekkiej jak mgiełka pieczęci

nic nie jest ważne: ani święty obrazek, ani olej na płótnie,

ani stare mahonie w pokoju gościnnym.

Dlatego dajmy mu spokój podczas snu i nie wtrącajmy się

w jego życie osobiste. Jeśli, otwierając oczy, dostrzeżemy

jak pająk żwawo sunie po ścianie, powiedzmy sobie:

Cóż jest warte życie bez nici pajęczej?

To tylko jest kredyt bez żadnych poręczeń.


czwartek, 2 maja 2024

nasze dzieciństwo - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje


nasze dzieciństwo porasta niepamięć

jak miejsce na którym wiosną i latem

odbywa się ekstatyczne dzikie święto zieleni


próbujemy uzbrojeni w nożyce i dziabki

czy motorowe kosy wyznaczyć jakieś granice inwazji

wyrąbać ścieżki w tej z chwastów wyrosłej dżungli


czasem udaje się pod czupryną trawy

znaleźć odłamki zabawek resztki wiernych zwierząt

których kośćmi czas - hazardzista gra o punktów tysiąc


to znowu na łące wśród pokrzyw ujrzeć porzucone

skarby: rower który nas nigdzie już nie zawiezie

i walizkę podróżną szumiącą coraz ciszej morzem