dobrze wiedzieć że jesteś
śladem moim ruszasz śmiało
choćby na manowce
lub gdziekolwiek bądź
bo z tobą raźniej
nie jak z duszą na ramieniu
i marzyć można o niczym
- we wszystkim odnajdziesz sens
a gdy ręce opadają
ukojenie przynosisz
dodrze więc wiedzieć nadziejo
że wciąż przy mnie jesteś
Kosów Marianki 01.10.2017
GMINNA I POWIATOWA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W RZECZNIOWIE
piątek, 24 listopada 2017
środa, 22 listopada 2017
środa, 8 listopada 2017
*** - Majka Sotowicz
Wiersz z książki: Słowa jak motyle...
na niepogodę
w kościach mnie łamie
ale miłości nie mówię
amen
czwartek, 26 października 2017
Nie oddam nic - Wanda Chodorowska
Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane
Przypadkowo i niespodziewanie
Znalazłam się przy ścianie
Królestwa Śmierci - HADESU.
Do jego środka nie wchodziłam,
Tylko przez mur przerzuciłąm
Operowaną część swego ciała.
W przeszłości w szpitalach bywałam
I też tam wyrzucałam swoje organa,
Więc częściowo przekraczałam wał
I częściowo jestem w stosie ciał.
Może niebawem przekroczę Styks
I muszę oddać to, co się już kruszy,
Lecz wcale nie muszę oddawać
I zostawiać tutaj swojej duszy.
Nie zrezygnuję też z niczego:
Ze szczerej wiary w Boga,
Z Wielkiego Miłosierdzia Jego,
Nie oddam swej jaźni i wyobraźni
Ani nic z miłości do każdego
Ze swoich bliskich!!!
Tutaj jestem zdrowa jak rydz.
Z tej sfry duszy nie oddam nic!
Nic a nic!!!
Szpital Bielański, Oddział Urologii,
Ostry dyżur, pokój nr 5
Warszawa, 2002.14.10
piątek, 13 października 2017
Pamietamy - Daniela Ziętala
Wiersz opublikowany w tomiku: Nasz Papieżu ukochany
Ojcze Święty - Papieżu Polaku!
Zawsze byłeś z nami,
obdarowywałeś nas
mądrymi słowami
gestami pełnymi miłości.
Do dziś to pamiętamy:
czasem byłeś
smutny, zatroskany
martwiłeś się
o pokój całego świata
a szczególnie o sprawy
Twej ukochanej
Ojczyzny Polski.
Dziś brakuje nam Ciebie!
Ciągle Cię wspominamy
Tyś był jedyny sprawiedliwy
na tej ziemi.
Nie zacieramy śladów Twych
czujemy jak byś z nami
zawsze był, Ojcze Święty.
Sienno, lipiec 2005 r.
środa, 4 października 2017
Na dachu - Elżbieta Sobólska-Majewska
Wiersz z książki: Wiersze Ciotki Trzpiotki
Powiedz mi kocie
co robiłeś na płocie?
Ostrzyłem pazurki
A na drzewie?
Patrzyłem na chmurki.
A na dachu?
Najadłem się strachu.
niedziela, 1 października 2017
Wiara daje nadzieję - Daniela Ziętala
Wiersz opublikowany w tomiku: Nasz Papieżu ukochany
Zaczynaj młode życie z Bogiem
zaczynaj dzień od rozmowy z Nim
niech nie wbijają Tobie w głowę
że nie ma go, że to tylko mit.
Proś, by prowadził
cię przez życie
byś się nie potykał
nie błądził w nim.
By ci wyznaczył
bezpieczną drogę,
by twym drogowskazem
życiowym był.
Bo wiara w Boga
daje nadzieję,
pozwala przetrwać
trudne dni.
On widzi Ciebie
wyciąga dłonie
i prosi - przyjdź,
zaufaj mi.
czwartek, 21 września 2017
w jesieni życia - Majka Sotowicz
Wiersz z książki: Słowa jak motyle...
oczekuję złotej jesieni
i słońca rzucającego
ciepłe promienie
i wiatru który rozwieje
moje gładko zaczesane włosy
i ciebie przy mnie
z radosnym wyznaniem:
wciąż cię kocham
poniedziałek, 11 września 2017
Katyń - Wanda Chodorowska
Wiersz z tomu: Myśli Rymowane
Stoisz i nie wiesz,
Czy to las, czy cmentarz?
Drżysz, bo widzisz piękno przyrody
i miejsce okrutnej zbrodni.
Wiesz, że tutaj leżą stosy
czaszek podziurawionych,
Góry szkieletów wypiętrzonych,
naszych, polskich oficerów.
Stoisz i myślisz, że przecież
zabitych od zabójców
Nie dzieliła nawet jakaś inna rasa,
Ani inny kolor skóry,
Tylko inne wojskowe mundury!
Katyń był pierwszym obozem śmierci,
Więc nie dymił jak Birkenau.
Tu ciała wywożono wprost na złom.
Ważna pamiątka po nich została
Ten las! Ten wspólny grób i ich wspólny dom!
Już siedemdziesiąt lat od tamtej pory minęło,
A pamięć o nich trwa! I niech trwa!!!
Warszawa, 2009.12.15
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Ludzie jak róże i jak szakale - Wanda Chodorowska
Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane
Wciąż otacza nas tłum
Ludzi przyjaznych i ujadaczy.
Wciąż ogarnia nas szum
Ich radości, bólu czy rozpaczy.
Wciąż kłębi się ludzki rój,
Zalewa cię, jak wody potoku,
Stwarza klimat "nie swój",
Najczęściej wyciska łzę w oku.
Jedni jak pęki róż
Pachną nabrzmiałą nadzieją,
Nim coś powiedzą, wiesz już,
Że ci sprzyjają, że rozumieją...
Czujesz życzliwy blask
I robi się ciepło, miło,
Jakby jutrzenki blask
I niebo ci się otworzyło.
Patrzysz na orli lot
Tych, którzy wzbili się wysoko
I wierzysz, że to ich pot,
Praca i geniusz śpiący głęboko
Wyniósł ich na taki szczyt,
Że zdobyli bogactwo i sławę.
Prawda to, czy tylko mit?
Coś wciąż budzi moją obawę.
Inni jak sfora psów!
Przez całe życie muszą ujadać
Każdemu choć parę słów
Czarnych do życiorysu powkładać.
Są jeszcze ponadto:
Złodzieje, zbóje, hieny, szakale,
Którzy twoją duszę chcą połknąć
Jak gołębia rozbitego na skale.
Warszawa, lipiec 2002
Wciąż otacza nas tłum
Ludzi przyjaznych i ujadaczy.
Wciąż ogarnia nas szum
Ich radości, bólu czy rozpaczy.
Wciąż kłębi się ludzki rój,
Zalewa cię, jak wody potoku,
Stwarza klimat "nie swój",
Najczęściej wyciska łzę w oku.
Jedni jak pęki róż
Pachną nabrzmiałą nadzieją,
Nim coś powiedzą, wiesz już,
Że ci sprzyjają, że rozumieją...
Czujesz życzliwy blask
I robi się ciepło, miło,
Jakby jutrzenki blask
I niebo ci się otworzyło.
Patrzysz na orli lot
Tych, którzy wzbili się wysoko
I wierzysz, że to ich pot,
Praca i geniusz śpiący głęboko
Wyniósł ich na taki szczyt,
Że zdobyli bogactwo i sławę.
Prawda to, czy tylko mit?
Coś wciąż budzi moją obawę.
Inni jak sfora psów!
Przez całe życie muszą ujadać
Każdemu choć parę słów
Czarnych do życiorysu powkładać.
Są jeszcze ponadto:
Złodzieje, zbóje, hieny, szakale,
Którzy twoją duszę chcą połknąć
Jak gołębia rozbitego na skale.
Warszawa, lipiec 2002
Subskrybuj:
Posty (Atom)