GMINNA I POWIATOWA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W RZECZNIOWIE

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Jak ułożyć się z domowym pająkiem? - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

Pająk, w przeciwieństwie do ludzi, nie lubi miotły.

A przecież kiedy snuje nić, wpisuje się w porządek świata

tak, jak postrzegają go ludzie. I kiedy przygotuje swój stół

do uczty w rogu pokoju, za firanką, dba o ład w domu

bardziej niż myśli. Bez jego lekkiej jak mgiełka pieczęci

nic nie jest ważne: ani święty obrazek, ani olej na płótnie,

ani stare mahonie w pokoju gościnnym.

Dlatego dajmy mu spokój podczas snu i nie wtrącajmy się

w jego życie osobiste. Jeśli, otwierając oczy, dostrzeżemy

jak pająk żwawo sunie po ścianie, powiedzmy sobie:

Cóż jest warte życie bez nici pajęczej?

To tylko jest kredyt bez żadnych poręczeń.


niedziela, 26 maja 2024

Zaproszenie - Elżbieta Sobólska-Majewska

Wiersz z książki: Wiersze z rękawa 

 

Zaproszenie. Super sprawa.

Czeka nas miła zabawa.

Czy przyjdziemy? Oczywiście!

Przyniesiemy śmiechu worek.

Czy u Ciebie strzeli korek?

Pomożemy dmuchać świeczki

i będziemy kciuki trzymać,

by spełniła się marzenie.

A na finał

garść konfetti rozsypiemy

i znikniemy...

 

 

czwartek, 16 maja 2024

Parstowa Wola - Dawid Wójtowicz

Opowieść zgłoszona na konkurs Gawęda Regionalna GiPBP w Rzeczniowie przez Dawida Wójtowicza, uczenia kl. VI PSP w Rzeczniowie, Rzeczniów 2003. 

 

Dawno, dawno temu żył pewien szlachcic, który nazywał się Parst. Posiadał wszystkie ziemie dzisiejszej Pasztowej Woli. Pewnego dnia wybrał się na polowanie do swojego lasu. Kiedy zapuścił się głęboko w las stanął twarzą w twarz z ogromnym dzikiem. Parst  zaczął uciekać, ale dzik nie dawał za wygraną. Wciąż gonił. Wtedy szlachcic zaczął krzyczeć. Chłopi pracujący Parsta. Ten z wdzięczności dał swym wybawcom na własność ziemię i jak mówią ludzie od tej pory miejscowość nazwano Parstową Wolą.

Ten kto przejeżdża dzisiejszą trasą Iłża-Lipsko może zobaczyć w Pasztowej Woli stary krzyż wznoszący się na wzgórku prawdopodobnie sztucznie usypanym. Ludzie mówią, że pod tym krzyżem jest "swoista lodówka". Jest ona pozostałością po stojącym tem kiedyś wielkim dworze.

Mieszkali tam potomkowie Parsta. Obok dworu stała cegielnia. Ludzie do tej pory dokopują się fundamentów.

Właściciel Parstowej Woli przed pierwszą wojną światową był bardzo zadłużony. Jego majątek przejęli dłużnicy, a ziemię rozparcelował sam właściciel majątku. Każdy żonaty mężczyzna posiadający syna mógł otrzymać po sześć mórg ziemi /na siebie, żonę i pierwszego syna/. Tak więc chłopi mogli wreszcie posiadać ziemię na własność.

I znowu z woli tym razem potomka Parsta chłopi mogli się wzbogacić.

 

 

czwartek, 2 maja 2024

nasze dzieciństwo - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje


nasze dzieciństwo porasta niepamięć

jak miejsce na którym wiosną i latem

odbywa się ekstatyczne dzikie święto zieleni


próbujemy uzbrojeni w nożyce i dziabki

czy motorowe kosy wyznaczyć jakieś granice inwazji

wyrąbać ścieżki w tej z chwastów wyrosłej dżungli


czasem udaje się pod czupryną trawy

znaleźć odłamki zabawek resztki wiernych zwierząt

których kośćmi czas - hazardzista gra o punktów tysiąc


to znowu na łące wśród pokrzyw ujrzeć porzucone

skarby: rower który nas nigdzie już nie zawiezie

i walizkę podróżną szumiącą coraz ciszej morzem


piątek, 26 kwietnia 2024

Tłokowisko - Wanda Chodorowska

 Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane

 

Zanurzona w morzu majowej zieleni,

Urzeczona gamą jej barw i odcieni

Otulona ciszą tutejszej przestrzeni

Siedzę w leśniczówce Tłokowisko

I mam w głowie istne kłębowisko.

Zastanawiam się nad pytaniami:

Kto był pierwszym boskim ogrodnikiem?

Kto pierwszą szatę Ziemi projektował?

 

Granicę stref roślinnych wytyczył,

Niektóre gatunki w symbiozie połączył,

Kalendarz dla wszystkich wyznaczył:

termin siania i kiełkowania,

kwitnienia i owocowania,

usychania i umierania?

Kto tak harmonijnie te zależności poustalał

I na taką różnorodność roślin pozwalał?

 

Chciałabym również wiedzieć:

Jak działają obecnie boskie komputery,

Planując szatę roślinną do następnej ery?

Tak co dzień majowym słońcem ozłacana

 I leśnym, świeżym powietrzem pijana

Znowu rozmyślam:

Jeśli współczesne rośliny akurat tak się ukształtowały,

to jak na początku wyglądały?

I skąd się w ogóle wzięły?


Jeśli przyroda żywa wykształciła się z martwej,

To kto to spowodował?

A jeśli życie na Ziemi jest całkowicie uzależnione

Od Słońca, to kto je tak uzależnił?

Dlaczego uzależnił je od Słońca

A nie od innej gwiazdy nieba?

Czy taka właśnie istniała potrzeba?


Dobrze byłoby także wiedzieć,

Kto w kosmosie tak gospodarował,

Że naszej planecie tylko jeden księżyc

Przydzielił, podarował, a przecież

Niektórym ludziom już dzisiaj

Przydałaby się co najmniej dwa:

Jeden na prawie gotowe wycieczki rakietowe,

A drugi na dochodowe obszary kopalniane,

Albo wypoczynkowe...


Kto na te pytania ma odpowiedzi

Trafne i gotowe, ma lekarstwo

Na moją biedną, przygniecioną głowę?


Tłokowisko, 2008.05.17

 

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Opowieści o Rzechowie - Jagoda Nowakowska

Tobułki albo łąki na burucie – opowieści o Rzechowie.

W dawnych czasach gospodarze pasali konie na łąkach wsi Rzechów. Wyjeżdżali wieczorem. Konie pętali, aby się pasły a chłopi spali. Jak było zimno to palili sobie ogniska.
Jednego razu koło północy pokazał się im panek w kapeluszu i ładnie ubrany. Powiedział chłopom, że wie gdzie zakopane jest złoto. Kazał przynieść dwie łopaty i poszli kopać nad rzekę tzw. tobułki w pobliżu Rzeczniówka. Pokazał im miejsce gdzie mają kopać. Było to blisko rzeki Krępianki a tam same krzaki i olszyny. Kopać było trudno ale wykopali po kolana, potem do pasa, w końcu skryli się w ziemi czując pod nogami wodę.
Wtedy zorientowali się, że to było diabeł Boruta. Strach ich objął. Wyskoczyli w poświacie księżyca i zobaczyli panka, który miał rogi i ogon. W tym momencie zrobiła się wielka wichura i panek zniknął a oni ze strachu szybko wrócili do koni.
Od tej pory łąki w tej okolicy ludzie zwali Boruta, do dziś potocznie mówi się „łąki na Borucie”.


Inna wersja tej legendy dużo młodsza bo z czasów I Wojny Światowej opowiada, tak:

Dwóch kawalerów z Rzechowa szło z kawalerki ze wsi Wincentów. Była północ, księżyc świecił w pełni i zobaczyli, że koło nich biegnie duży baran. Chcieli go złapać. Zagonili go w to miejsce, gdzie przed laty inni chłopcy kopali za złotem. Baran zabeczał przeraźliwie i w tym czasie zrobiła się wielka wichura. Mężczyźni ujrzeli, ze baran zmienia się w diabła z rogami i ogonem. Wtedy strach ich obleciał i uciekli szybko w stronę pierwszych zabudowań.
Nigdy już nie szli nocą z kawalerki przez łąki na Borucie.


Opowieść zgłoszona na konkurs Gawęda Regionalna GiPBP w Rzeczniowie przez Jagodę Nowakowską, uczennicę PSP Grabowiec, Rzeczniów 2003. 

czwartek, 4 kwietnia 2024

Jak poznać, która pszczoła jest miodna? - Waldemar Balcerowski

 Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

Po co jest pszczoła, każdy wie, ale która jest miodna-

już nie każdy. Dlatego rankiem należy się jej

bacznie przysłuchiwać i wyczuwać dzisiejszy zamiar:

czy chce zebrać pyłek, czy też polatać z kwiatka 

na kwiatek symulując ciężką robotę.


Naturalnie, w tym drugim przypadku, słodkie

bzyczenie pszczoły nie zwiastuje nam beczki miodu

ani dobrej passy.


piątek, 22 marca 2024

Jak nie spłoszyć dżdżownicy? - Waldemar Balcerowski

Wiersz ze zbioru: Rzeczniowskie notacje

 

Zły to tancerz, co depcze partnerce po piętach.

Nie lepszy bywa ogrodnik, który zbyt długo obserwuje dżdżownicę,

 gdy ta, dzielne zwierzątko! wychodzi po deszczu na powierzchnię ziemi.

Jeśli będziemy natrętnie ją śledzić, wtedy uwierzymy, że jest czemuś winna

i może dać w końcu nogę.


piątek, 15 marca 2024

Legenda o Dubrawie - Angelika Janiec, Agata Gawlik

Pochodzenie nazwy Dubrawa próbowały ustalić Angelika Janiec i Agata Gawlik z PSP w Grabowcu. Obie autorki piszą, że nazwa miejscowości wiąże się z imieniem żony Mieszka I Dobrawy.
Czy jednakże snute przez nie opowieści są przekonujące ocenią sami czytelnicy.

Gdy Dobrawa jechała do Krakowa przez Kalinów (dawna nazwa Dubrawy, wywodząca się podobno od krzewów kaliny porastających tamte tereny) spotkała ją burza.
Więc Dobrawa wraz ze swoja służbą weszła do pierwszego napotkanego domu. Ludzie tam mieszkający przyjęli ją gościnnie. W pewnej chwili trzasnął piorun, dom zaczął się palić. Zginęli wszyscy mieszkańcy oraz Dobrawa.
Wieść o tragedii rozniosła się szybko. Od tego wydarzenia mieszkańcy Kalinowa zaczęli nazywać swą miejscowość Dobrawą zmieniając ją później na Dubrawę.

piątek, 8 marca 2024

Kobiecy gaj - Wanda Chodorowska

 Wiersz ze zbioru: Myśli Rymowane

 

Osiecka dobrze wiedziała, ile typów kobiet jest.

Nigdy ich nie wyliczała. Taki miała styl i gest.

Inni liczą:

     Domowe Kokoszki! Kucharki-Kumoszki!

     Łagodne Króliki! Rozjuszone dziki!

     Modelki-Karmelki! Kokotki-Idiotki!

     Małe, ciche Myszki! Gady i Modliszki!

     Orły i Sokoły! Gnioty i Matoły!

     Jastrzębie i Zuchy! Lenie i Flejtuchy!

     Gęsi i Bawoły! Gwiazdy i Anioły!


Emerytki w naszym kole patrzą w górę, a nie w dół.

Starają się, by Trzynastka błyszczała wśród innych Kół.

Jak ci z pierwszej klasy, u nas same "Asy"

     Przyjazne Papuszki! Babcie i Mamuśki!

     Żabki i Stokrotki! Gołąbki i Kotki!

     Zabawne Grzechotki! I Ciotki-Chichotki!

     Z nogami do tańca, z głową do poduszki.


Na czele już Renia kroczy,

Za nią koleżanek sznur.

Renia wszystkich zauroczy

I rozbije każdy mur.

Ta nasza szefowa, jubileuszowa.

Miła, roześmiana i zawsze zadbana,

Wciąż z Józiem przy boku, dodaje uroku.

Żona, babcia, matka! Dzisiaj jubilatka!

Więc ją powitajmy! Sto lat zaśpiewajmy!


Z okazji siedemdziesiątej piątej rocznicy urodzin Reni. Warszawa, 2006.07.11